„Na przełaj” nie wybiera pogody…
„Na przełaj” nie wybiera pogody. „Na przełaj” idzie na przełaj i w słońcu, i przy zachmurzonym niebie, po leśnych ścieżkach i po polach – czasem po śniegu, czasem po błocie. Bo ONI są całoroczni.
11 II 2026 wędrowali jeszcze w okowach zimy. Energii dodali sobie, objadając się pysznymi pączkami i faworkami w przeddzień Tłustego Czwartki. Ciekawe, ile w sumie tych pączków zjadła 10-osobowa grupa i jak się to przełożyło na długość marszu…
25 lutego w 12-osobowym gronie odbyli marsz na dystansie 8 km. Oznaki wiosny w dąbkowickich lasach były już bardzo widoczne, ale przez te roztopy miejscami brodzili w błocie. Tym razem te trudy zrekompensowała solenizantka Mirosława, przygotowując podczas przerwy w marszu smaczny poczęstunek.
No i przyszedł wreszcie i dla nich ten piękny słoneczny dzień. 4 marca 12 osób powędrowało z Dąbkowic Górnych najpierw wzdłuż Bobrówki, potem nad Jeziorem Okręt aż dotarli do Krępy Błota. A ileż obserwacji przyrodniczych po czynili po drodze. Dalej, masywem leśnym w okolicach Jamna, wrócili do Dąbkowic Górnych, skąd autobusem MZK odjechalido Łowicza. Kolejne 10 km pokonanej trasy podczas 3-godzinnego spaceru odnotował szef grupy Ryszard Kolary.



















